Wewnętrzne Przebudzenie – Opowieść o Drodze do Siebie I Transformacja z jogą I Podcast #72 z Mariką

09-08-2025 | Podcast | 0 komentarzy

Posłuchaj prawdziwej historii transformacji!

W tej rozmowie Marika, uczestniczka moich kursów, opowiada, jak wyglądała jej transformacja – od zagubienia, przez głęboką pracę z czakrami i mentoring, aż po zostanie certyfikowaną nauczycielką jogi kundalini. To opowieść o powrocie do siebie, o odkrywaniu wewnętrznej mocy, pewności i miłości do życia. Jeśli czujesz, że czas coś zmienić – ta historia może być dla Ciebie inspiracją.

Marikę znajdziesz
– na Instagramie: @suryamarga.flow
– na stronie internetowej: https://www.suryamarga.com/
– na YouTube: https://www.youtube.com/@suryamarga_flow/
– na TikToku: https://www.tiktok.com/@suryamarga.flow/

Dziękuję za tę inspirującą i pełną ciepła rozmowę 🤍🙏🏻

Jeśli Ty również pragniesz przejść głęboki, transformujący proces, uzdrowić siebie i zostać przewodnikiem i nauczycielem dla innych, serdecznie zapraszam Cię do Kursu Nauczycielskiego Jogi Kundalini.

Do kursu możesz dołączyć tutaj 👉🏻 https://akademianauczycielajogi.pl/joga-kundalini/

Podcast znajdziesz na platformach:

YouTube

Spotify

Muzyka użyta w podcaście:

Hansu Jot – Sat Narayan Haree Narayan

 

TRANSKRYPCJA PODCASTU

Aga: Witajcie Kochani! Witam Was na kolejnym spotkaniu z inspirującymi osobami i uczestnikami przestrzeni praktyki jogi kundalini. Dzisiaj z nami jest Marika. Dziękuję ci, Mariko. Bardzo się cieszę, że zgodziłaś się ze mną porozmawiać, tym bardziej że wiem, że masz dużo do przekazania i opowiedzenia, do inspirowania innych ludzi. Bo twój proces praktyki jogi kundalini popłynął niesamowicie. I tylko kilka słów jeszcze powiem od siebie.

Marikę poznałam na moim kursie nauczycielskim. Jest absolwentką mojego kursu nauczycielskiego, w którym uczestniczyła chyba dwa lata temu. I wiem, że też prowadzisz już swoje zajęcia, uczysz jogi. Oprócz tego jesteś uczestniczką kursu „Podróż po czakrach”, już kolejnej jego edycji.

Wiem, że bardzo regularnie praktykujesz jogę kundalini. W ostatnim czasie też uczestniczyłaś w moim programie mentoringowym, także poznałam cię jeszcze bardziej, bo w grupie mentoringowej jest tylko kilka osób, więc miałyśmy taką możliwość, żeby ze sobą rozmawiać. 

I tam tyle nam opowiadałaś i nas zainspirowałaś, więc po prostu jestem ci dzisiaj naprawdę wdzięczna, że chcesz być tutaj. Bo te spotkania z gośćmi, nasze podcasty, organizuję głównie dlatego, żeby pokazać wszystkim Wam, osobom, które być może dopiero zaczynają praktykę jogi kundalini albo gdzieś tam czegoś szukają, żeby mogły posłuchać osób, które już to robią i co się u nich zmieniło, co ta praktyka w ogóle daje.

Także Mariko, dziękuję ci. Jak się czujesz? Od tego zacznijmy. 

Marika: Czuję się wspaniale. Bardzo ci dziękuję. Śmiałam się właśnie, jak się przygotowywałam do naszej rozmowy, bo tak się zastanawiałam, kiedy zacznę się denerwować, bo przeważnie po prostu już na wieczór przed takimi ważnymi rozmowami w moim życiu bardzo się denerwowałam, a dzisiaj…

Obudziłam się rano w doskonałym nastroju i później coraz bliżej naszej rozmowy, oczywiście jakiś taki minimalny stresik mnie złapał, ale to po prostu nie ma problemu z tym, jak ja zwykle przeżywałam każde takie spotkanie, każdą możliwość pokazania się na żywo, pokazania siebie innym. 

Inspirująca rola nauczyciela jogi

Także to jest niesamowite, że ja się czuję wspaniale teraz, że nie drży mi głos, że nie drżą mi ręce, a to wszystko dzięki jodze, to wszystko dzięki Adze, to wszystko dzięki temu procesowi, który przeszłam sama, ale dzięki mojej nauczycielce, która jest przez ostatnie pięć lat najbardziej inspirującą kobietą w moim życiu i dzięki której, dzięki jej decyzji, dzięki temu, że siadła kiedyś na macie i dzięki temu, że została na tej macie, a później pomyślała, żeby uczyć innych jogi, no to dzięki tej decyzji ja się teraz czuję dobrze i naprawdę, Ago, jestem ci bardzo wdzięczna.

Aga: Ojej, dziękuję ci za to. 

Marika: Naprawdę robisz rzeczy wielkie i zmieniasz życie ludzkie. I to wszystko pociąga za sobą zmiany jeszcze kolejnych i kolejnych żyć, bo po prostu widzę, jak ludzie wokół mnie też się zmieniają. I założę się, i wiem zresztą, bo faktycznie byłyśmy w takiej małej, kameralnej grupie, gdzie miałyśmy okazję bardziej ze sobą porozmawiać i się poznać, że zmieniają się nie tylko uczestniczki, ale zmieniają się też ich rodziny, ich przyjaciele i w ogóle całe kręgi dobra się tworzą.

Także naprawdę… Bardzo ci dziękuję, to tak na początek. Dziękuję ci też za miłe słowa, za to, co powiedziałaś o mnie. W ogóle dobrze się z tym czuję bardzo, nie ukrywam, ale też kiedyś by mi z tym było bardzo niewygodnie. A teraz to po prostu przyjmuję i ja, i moje ciało. I to jakoś tak przeze mnie przepływa, czyli wydaje mi się, że daję na to zgodę i bardzo się z tego cieszę, że daję na to zgodę, bo bardzo długo nie dawałam na to zgody i tak się zastanawiałam: co powiedzieć. W ogóle po co ja się tutaj chcę pokazać i myślę, że po prostu chcę być szczera wobec siebie i wobec innych, i wobec ciebie też. 

Transformacja Mariki – jak joga zmieniła moje życie?

Bo joga naprawdę zmieniła moje życie, zmieniła totalnie moje życie. Jestem nowym człowiekiem po prostu, a wiem, że to jest dopiero początek tego procesu, znaczy początek, środek, no bo to już trochę trwa, natomiast wiem, że to jest moja droga definitywnie, że jestem taka wdzięczna, że w ogóle tę drogę znalazłam, że zostałam na tej drodze, mimo wielu trudności, znaczy trudności… Może powiedziałabym nie trudności, tylko wyzwań. Wyzwań, czasami było łatwiej, czasami było śmieszniej, a czasami było trudniej, ale wszystko było tak bardzo potrzebne, żebym ja się nauczyła po prostu świecić swoim światłem wewnętrznym, a nie odbitym, żebym pozdejmowała wszystkie maski, które nosiłam, żebym przestała samą siebie okłamywać i żyć po prostu swoją prawdą.

Aga: Powiedz mi, Mariko, bo wspomniałaś te wyzwania na początku. Czy pamiętasz jakąś konkretną sytuację, jak zaczynałaś praktyki jogi kundalini, czy w ogóle jak miałaś ochotę to zrobić, czy coś konkretnego się wydarzyło, jakieś takie wyzwanie? 

Wyzwania podczas praktyki jogi kundalini

Marika: Pamiętam i te wyzwania bym podzieliła na takie wyzwania, które wynikały z mojego ciała, które mnie po prostu bolało bardzo w różnych miejscach.

Na początku bardzo mnie bolał odcinek krzyżowy i lędźwiowy. Ja w ogóle znalazłam cię w internecie w okresie pandemii, usłyszałam chyba kawałek Herbaty Jogowej i tak sobie myślę, o jaka fajna dziewczyna, zobaczmy, co ona robi. I tam przypięty na YouTubie był film poranna praktyka jogi kundalini.

I ja zaczęłam po prostu… Pamiętam, na tej herbacie jogowej właśnie mówiłaś, że powinno się daną praktykę wykonywać przez 40 dni. To było pierwsze, co ja w ogóle usłyszałam i że jeżeli się przez te 40 dni, powiedzmy, coś wydarzy, to dobrze by było zacząć praktykować od początku. Ja sobie postawiłam od razu taki cel, że tę praktykę poranną będę robiła przez 40 dni.

No i oczywiście wyzwania płynące z ciała były takie, że byłam bardzo obolała i czasami te praktyki robiłam tak na pół gwizdka, że tak powiem, bo po prostu bolało mnie ciało przy różnych pozycjach. Ja też wtedy jeszcze w ogóle nie słuchałam swojego ciała, wtedy tak chciałam, jakby nie wiem, na siłę wszystko zrobić, ponaciskać – jak to nie mogę, to niemożliwe, że nie mogę, podniosę się i będę stała na tych rękach tak mocno, jak się tylko da. I po prostu sprawiałam sobie ból, bo myślałam, że to puści mi szybciej, jak będę właśnie przekraczała granicę.

Wtedy nie słuchałam ciała po prostu, chciałam przeskoczyć jakby od razu kilka pięter do przodu i czasami mi się to niestety nie udawało. Także miałam ból odcinka lędźwiowego, odcinka krzyżowego, a wieczorem albo przy relaksacji, albo jak już kładłam się do łóżka, to pamiętam takie odczucie w ciele, głównie w nogach.

Pamiętam to doskonale i w sumie czasami mam to do tej pory, takie poruszenie jakby, poruszenie podskórne, tak, jakby coś się tam działo. Nie wiem, czy w tych mięśniach, czy może bardziej w układzie nerwowym. Tam coś tak jakby puszczało, coś tak się przesuwało, coś się tam działo po prostu w tym ciele.

Ja tego uczucia w ogóle nie znałam. I tak mnie to uczucie zafascynowało. Mówię, co to jest? Czy to jest od tej jogi? No na pewno jest od tej jogi, bo ja tego nie znam, ja tego nie miałam i odkąd zaczęłam ćwiczyć jogę, to się mi dzieje po prostu. Najbardziej właśnie w nogach. I się zakochałam w tej jodze po prostu… Od tamtej pory praktycznie weszłam na tę matę i tak siedzę na tej macie, piąty rok już mija, tylko zmieniam praktyki. Bardziej, głębiej wchodzę w różne rzeczy, ale pamiętam właśnie, że tam się to zaczęło. 

Czy koniecznie trzeba praktykować przez 40 dni?

Oczywiście nie udało mi się przez 40 dni zrobić tej praktyki. Udawało mi się przez trzy, potem zaczynałam od początku, później przez pięć, potem od początku i ogólnie do tej pory chyba czterdziestu dni nie zrobiłam.

Natomiast nauczyłam się po pierwsze cierpliwości, po drugie zdążyłam się w międzyczasie totalnie zakochać w tej jodze, po prostu bez pamięci. No i zaczęłam czuć chęć wchodzenia jakby głębiej w to wszystko. Chciałam pojąć rozumowo, dlaczego to działa, jak to jest, dlaczego to działa, bo że działa, to wiedziałam na pewno, jeszcze nawet nie wiedziałam, jak to bardzo potrafi działać. Ale czułam, że jest coś, że tam jest prawda, tam jest światło.

Aga: Ale to też mnie tak ujęło teraz, nie wiem, czy to też zauważyłaś, ale też akceptacja, bo sama tutaj mówisz o tym, że postanowiłaś robić praktykę 40 dni, przerwałaś, ale kontynuowałaś i to jest też niesamowity krok, dlatego że wiele osób właśnie jakby tego się trzyma, tego, że to ma być te 40 dni i jak przerywają (przerywamy, mi też to się zdarzyło), to może być taki efekt: o, to już tego w ogóle nie robię, to nie dla mnie, nie jestem w stanie zrobić tych 40 dni.

A ty po prostu kontynuujesz i mówisz nawet teraz, to jest cudowne, bo to też jest o tym, że jak przekazuję informacje o jodze kundalini, to ja wiem, że jest ta informacja, że robimy kriję przez 40 dni, natomiast to nie jest o tym, że my musimy robić 40 dni, bo jak jej nie zrobimy, to znaczy, że nie robimy jogi kundalini.

To jest po prostu jakby dodatkowe narzędzie pracy z naszą siłą woli, ale najważniejsze dla mnie to jest w ogóle to i często osobom też mówię, że 40 dni to też może być twoja kontynuacja praktyki, nawet jeżeli ją zmieniasz, ale zostajesz z tą praktyką, także też to jest niesamowite.

Codzienna praktyka jogi

Marika: Ja sobie tak też na początku tłumaczyłam, że: a dobra, ustaliłam sobie, że zrobię kriję przez 40 dni. Ale jak nie miałam na to przestrzeni, czasu, czy wtedy jeszcze ochoty, to mówię, a chociaż zrobię medytację, a to chociaż posłucham afirmacji, żeby chociaż kilka minut dziennie poświęcić na jogę. Wiedziałam już, że to jest dla mnie wtedy tak ważne, że ja muszę jakby wygospodarować chociaż kawałek tego dnia, żeby tę energię wpuścić.

Wtedy jeszcze w takich ilościach wydaje mi się, że dobrych, bo moim zdaniem, ja tak mam, że za każdą praktyką, po każdym takim siedzeniu na macie, za tym idą później zmiany w życiu, czyli tutaj się joga zaczyna na macie, ale ona później ma swoją kontynuację w codzienności. W związku z tym dużo się zmienia w tej codzienności i jako że się dużo zmienia, to nie zawsze ja przynajmniej miałam na to czas, możliwości, siłę psychiczną, finanse i tak dalej, żeby po prostu totalnie takim bardzo mocnym zmianom się poddać.

I moim zdaniem jakoś tak ta joga zawsze daje tyle, ile jesteśmy w stanie przetransformować, udźwignąć, zmienić.

Aga: I przyjąć też.

Marika: Dokładnie i przyjąć. Przyjąć, zmetabolizować i zmienić. 

Twoje ciało mówi, czego potrzebuje

I nasze ciało, mam wrażenie, że też takie jest mądre, że po prostu puszcza. Pewne możliwości odblokowują się w momencie, kiedy jesteśmy gotowi. Dlatego zrozumiałam też, że takie właśnie ciśnięcie na siłę nie ma sensu zupełnie, bo to ciało będzie wiedziało, kiedy pozwoli mi daną figurę, asanę, wykonać i za tym też pójdą inne zmiany.

Dlatego bardzo teraz jestem dla siebie czuła, że tak powiem, w tej jodze, i po prostu robię to delikatnie i słucham siebie, słucham swojego ciała i to też jest niesamowite, że ja się nauczyłam słuchać siebie, że ja nauczyłam się słuchać tych sygnałów, które z tego ciała płyną, akceptować je. Nawet jeżeli ciało mi mówi: nie, dzisiaj nie wstajemy po prostu, dzisiaj leżysz, to nie można się nie słuchać.

Czym tak naprawdę jest praktyka jogi?

Aga: Wiesz co, mi się wydaje, że w ogóle to jest też o tym, i to jest coś, z czego często nie zdajemy sobie sprawy, że właśnie robiąc te praktyki, asany, pozycje i spotykając te właśnie wyzwania w tym momencie, że coś dla nas jest niewykonalne, to w ogóle nie jest o tym, żebyśmy mówili sobie: „ojej, nie dla mnie jest ta joga”, tylko właśnie to jest ta joga, że my wtedy to konfrontujemy, tę sytuację, co nam się wydarza, i teraz co my z tym zrobimy. Czy ja teraz powiem sobie, ale jesteś beznadziejna, bo nie możesz już usiąść w pozycji i zrobić tego, czy właśnie, co ja z tym zrobię?

Przeczytaj również  Detoks umysłu, czyli Europejski Festiwal Jogi Kundalini we Francji | Podcast #6

Nawet jest takie powiedzenie, które gdzieś tam słyszałam i na pewno wiele z Was też pewnie słyszało, że joga w ogóle nie jest o tym, jak robisz skłon do przodu, żeby dotknąć palcami ziemi, tylko co czujesz w tym momencie, kiedy robisz ten skłon i kiedy na przykład nie dotykasz jeszcze palcami tej ziemi albo kiedy właśnie robisz te krije i nie zrobisz tych 40 dni, i co w związku z tym zrobisz. To jest ta praktyka jogi.

Marika: I właśnie pamiętam też, że zawsze nam mówiłaś, że jak dajemy z siebie 100%, to już jest wystarczające, bo to już jest 100%. To nie jest to dotknięcie ziemi, tylko to jest to nasze 100%, które my dajemy z siebie na tej macie i we wszystkich innych procesach. Także to mi pomogło nie tylko w praktyce jogi, ale też w życiu mi to bardzo pomogło, bo ja po prostu dzięki temu zrozumiałam, że jak daję z siebie wszystko, daję, co mogę, jakby na miarę moich możliwości tu i teraz, mojej wiedzy i sytuacji, w jakiej jestem, to już jest to moje 100%. Że to już wystarczy na ten moment.

Aga: Bo też 100% to jest indywidualne. Kto określi, co to znaczy 100%, prawda?

Porównywanie się z innymi

Marika: Jeszcze chcę wtrącić, bo nie wiem, dlaczego tak mi się skojarzyło od razu, że przestałam też dzięki jodze porównywać się z innymi. Bo tak mówimy właśnie, kto w jaką pozycję głębiej wejdzie, jakie ma zakresy, to w ogóle totalnie od początku jakoś nie było dla mnie takie ważne. Ale ważne było dla mnie, jak na przykład jeździłam na zjazdy, jak poznałam ludzi na kursie nauczycielskim, to tak sobie myślałam, wow, jak oni są wszyscy tacy po pierwsze piękni, naprawdę, tacy świetliści, a po drugie tacy mądrzy, tacy spokojni i tak dalej.

Ja w ogóle wtedy jeszcze byłam taka zdenerwowana, zestresowana, pozamykana, w ogóle czarne ciuchy ze sobą zabrałam. Teraz ich nie cierpię, pozbywam się coraz bardziej. Najpierw wyrzuciłam wszystkie ciuchy, teraz w domu, nawet jak są jakieś mocniejsze akcenty, to już będę przemalowywać, bo po prostu coraz mniej tego mroku jest w moim życiu i coraz mniej go chcę mieć w rzeczywistości.

I właśnie ci jogini mi się wydawali tacy mądrzy, piękni i tak dalej. Ale nauczyłam się właśnie, żeby się nie porównywać, że jedyną osobą, do której możemy się porównać, to jesteśmy my, powiedzmy z wczoraj i tyle – nie ma co się porównać, bo to w ogóle nie o to chodzi. 

Aga: Nawet do samych siebie też. Bardziej to jest o docenieniu tego, kim ja się staję w porównaniu do siebie z wczoraj. A powiedz, Mariko, bo ty jesteś w kursie „Podróż po czakrach” i teraz my skończyliśmy akurat w tym momencie, kiedy nagrywamy nasze spotkanie (bo nasze podcasty mają to do siebie, że niektórzy z Was oglądają ten podcast kilka lat później nawet), ale teraz wiem, że jesteś po praktyce pierwszej czakry, z pewnością siebie, poczuciem swojej wartości. Jak z tobą rezonuje ten temat pierwszej czakry, co się zadziało u ciebie?

Pierwsza czakra – jak praca z nią zmienia życie

Marika: O, zadziało się, Ago, bardzo dużo się zadziało. Ja właśnie, tak jak mówiłam, tę „Podróż po czakrach” robię już czwarty raz. Pierwszy raz tę praktykę 40-dniową… no słabo mi poszło. W ogóle robiłam ją chyba 4 albo 5 miesięcy, albo nawet więcej, praktycznie cały ten okres, który był przeznaczony na kurs „Podróż po czakrach”, to ja robiłam praktycznie pierwszą i trochę drugiej czakry mi się udało zrobić, i było mi bardzo ciężko.

Bardzo dużo rzeczy wychodziło przy tej pierwszej „Podróży po czakrach”. Bardzo dużo złości, nerwów, krzyków w ogóle. Do wszystkich miałam jakiś problem, tylko nie do siebie – do mamy, w ogóle do życia, do świata i bardzo, bardzo dużo ze mnie wychodziło złości, ale to takie naprawdę gromy po prostu przy tej pierwszej czakrze.

Oczywiście miało to związek z niskim poczuciem własnej wartości, ale cisnęłam dalej tę praktykę. Robiłam, ile mogłam. Jak sobie robiłam przerywnik w postaci medytacji i tak dalej, to już sobie wybaczałam. Ale jak były dni, kiedy nie robiłam nic, zaczynałam od początku znowu. I tak mi się przez pierwszą „Podróż po czakrach” udało jakoś tam zrobić tę czakrę: raz lepiej, raz gorzej, raz medytację, raz kriję, ale zrobiłam. 

Co się zmieniło dzięki pracy z pierwszą czakrą?

I wtedy już się zmieniło naprawdę bardzo dużo w moim otoczeniu, we mnie. Już wtedy, tak na szybko powiem, że poodpadały nałogi, praktycznie wszelkie nałogi, złe nawyki, poodpadali znajomi, którzy już nie rezonowali ze mną. Całe moje życie się w zasadzie zaczęło bardzo mocno zmieniać.

Tutaj, przy tej pierwszej czakrze, najbardziej przestrzeń się zaczęła czyścić. Pojawiło się w ogóle moje nowe mieszkanie, tak jakby stworzyłam swoją własną przestrzeń, zmieniła się rzeczywistość, zmienili się ludzie. Zaczęłam przyciągać bardziej tych ludzi, którzy, no nie wiem, jakoś mnie inspirują, coś do mojego życia wnoszą.

Zaczęłam odnawiać nawet znajomości z moimi przyjaciółmi z dawnych lat, z którymi może trochę mi się kontakt urwał, a jakoś tak fajne te spotkania były, fajnie było do nich wrócić, a samoistnie odpadały znajomości, które mi nie sprzyjały, powiedzmy, nawyki, nałogi, myślenie jakieś toksyczne, negatywne w stosunku do siebie, w stosunku do innych.

Po prostu – tak jak cebulka składa się z warstw, tak samo warstwa po warstwie, to był proces, nawet wtedy dla mnie tak niezauważalny, jak dopiero teraz właśnie, patrząc z perspektywy czasu, widzę, jak ta joga, jak ta praktyka sama sprzątała delikatnie, za każdym razem po trochu, po trochu, po trochu w relacjach. W relacjach rodzinnych, w relacjach z moją mamą i tak dalej, w relacji z sobą samą.

Aga: I tylko ci przerwę, Mariko, bo to nie było tak, że ty to robiłaś, bo powiedziałaś: okej, ja robię pierwszą czakrę, to teraz zmienię znajomych, bo to było takie samoistne?

Marika: No nie, to był taki bardzo subtelny proces delikatnej transformacji, którego ja wtedy w ogóle nie potrafiłam zobaczyć ani nazwać. Bo jak się w czymś siedzi, po prostu tak w środku, to trudno nam jest się zorientować. Dopiero czasami, z perspektywy czasu, jak się patrzy, to widać ten postęp i teraz widzę, że zmieniło się naprawdę całe moje życie i to było już wtedy, to było już przy tej pierwszej czakrze, na którą tak narzekałam, że jest mi tak ciężko, że chyba nie będę w stanie i tak dalej.

Kolejna transformacja i skok kwantowy

Dwa razy kolejne już łatwiej mi szła ta pierwsza czakra, a w tym momencie, przy tym czwartym razie, jak robię „Podróż po czakrach”, to po prostu połączyłam to z mentoringiem, z mentoringiem z tobą, Ago. I to był kosmos, że tak powiem. Naprawdę, to był, pamiętam… że mówiłaś, że życzysz nam skoków kwantowych i to był dla mnie skok kwantowy.

Szczerze mówiąc, nawet się nie spodziewałam. To jest niesamowite, że stawiamy sobie jakieś cele i wydają nam się takimi celami bardzo wysokimi, wielkimi, największymi, jakie możemy sobie w danym momencie postawić, a później, jak dostajemy więcej, więcej nawet, niż byliśmy w stanie zamarzyć, no to jest niesamowite po prostu, jak małymi okazywały się te nasze życzenia początkowe w stosunku do tego, co dostaliśmy.

Mentoring i spotkania mentoringowe

Aga: Ja to wiedziałam. Mówię teraz o tobie, bo z tobą rozmawiałam na naszym programie mentoringowym. Od spotkania do spotkania to po prostu taki był rozkwit, ja to widziałam, to jest niesamowite. 

Marika: Naprawdę, tak było, tak jest i mam nadzieję, że tak będzie, bo ja się naprawdę czuję, wszystko mi się zmieniło po prostu.

Jak się zmieniłam po pracy z pierwszą czakrą?

Ciało mi się zmieniło, plecy mi się wyprostowały. Teraz akurat trochę przygarbiona jestem, bo niewygodnie sobie siadłam. Ale naprawdę ramiona mi się tak rozszerzyły, wyprostowały mi się plecy. Jak idę, to czuję, że zupełnie inaczej oddycham, że kręgosłup tak jakby jest taki połączony z ziemią, z niebem.

Ja czuję, czuję ten przepływ. Czuję po prostu, jak to wszystko pulsuje. Niesamowite. I ta pierwsza czakra teraz poszła mi wspaniale. Robiłam kriję każdego dnia. W ogóle ani jeden raz nie odpuściłam, a miałam różne warunki, bo wyjeżdżałam, spędzałam czas z rodziną, spędzałam czas poza domem. Kiedyś to by było dla mnie wielkie wyzwanie, a teraz zawsze rano praktyka była dla mnie najważniejsza, w ogóle, bezapelacyjnie, najważniejsza, żeby dobrze zacząć dzień.

I ten dzień, mało że się zaczynał dobrze, to się dobrze kończył, a przy okazji widziałam, jak też inni po prostu rozkwitają jakby dookoła i nasłuchałam się też tyle komplementów od ludzi, którzy dawno mnie nie widzieli właśnie, że młodziej wyglądam, a doroślej się zachowuję, to takie moje zaskoczenie było, tak naprawdę super poszła mi ta czakra i naprawdę poczułam. 

Co tak naprawdę oznacza poczucie własnej wartości?

Muszę tutaj powiedzieć, że ja sobie dopiero uświadomiłam, jak ty nam pokazałaś, co to znaczy poczucie własnej wartości. Że to znaczy poczuć własną wartość, że to chodzi o to, żeby poczuć, jak zwykle poczuć.

Dopiero wtedy przyszło do mnie, że ojej, że to wszystko chodzi o to, że to ja mam ją poczuć, że to nie przyszło do mnie z zewnątrz, że to nie ludzie mają mi to poczucie własnej wartości jakby zapewnić, dać, bo inaczej, jak oni mi go nie dadzą, to ja go nie będę miała, ja nie będę miała wartości, że to poczucie jest we mnie.

I że to ja muszę poczuć tę swoją wartość, a nie znaleźć ją gdzieś w jakimś odbiciu właśnie w innych osobach. Tak, jak mówię, ja tę moją wartość poczułam dzięki temu, co powiedziałaś.

Oczywiście mam jeszcze takie nawyki, tak jak czasami są osoby tęgie, tak teraz do mnie przyszło, a później schudną, ale wciąż czasami poruszają się tak, jakby wciąż były tęgie, tak samo ja. Ja już czuję tę wartość, ale zachowania mam jeszcze wciąż tej osoby takiej niedowartościowanej, nieznającej poczucia własnej wartości, ale już…

Aga: Ale wychwytujesz to, prawda? Wychwytujesz to teraz. Wychwytujesz to i to jest najważniejsze, że ty to wychwytujesz.

Marika: Bardzo szybko, bardzo szybko, w kilka sekund potrafię wyłapać. Jeszcze czasami jestem na siebie zła, mówię, znowu poszłam jakby tamtym schematem, ale z drugiej strony myślę, że ja wiem, że to był tamten schemat i już poczułam, że to nie jest moje, wiesz, w ten sposób to czuję, że zachowuję się tak, a potem czuję, mówię, nie, nie, nie to w ogóle już ze mną nie gra, to ze mną nie rezonuje, naprawdę poczułam własną wartość, poczułam miłość do siebie.

Poczułam też, że moja obecność jest ważna, dzięki tobie, bo mi się zawsze wydawało, że nie jest i w ogóle, co ja tam mogę wiedzieć i najlepiej jakbym gdzieś siedziała w kącie i tak siedziałam, bo na pewno nie mam nic do powiedzenia. A na pewno jak już coś powiem, to mnie ludzie wyśmieją albo nie zrozumieją, albo powiem coś głupiego.

I tak czasami robiłam, że gadałam głupoty, jak byłam zdenerwowana, bo po prostu z nerwów zakładałam taką maskę. Automatycznie gadałam po prostu głupoty, takiej głupiej dziewczyny, takiej głupiej blondyny.

Praca z przekonaniami

Niektórzy w życiu założyli mi w pewnym okresie, już w liceum, taką maskę. Ja ją po prostu nosiłam, tak mi było może wygodnie, tak się za nią chowałam. 

Aga: To są takie przykre te wszystkie przekonania, na przykład te, o których wspomniałaś.

Marika: Przyklei się do nas jakaś łatka i potem po prostu ona jest, dopóki sobie tego nie uświadomimy. I tego mnie nauczyła joga, i tego mnie nauczył mentoring, żeby właśnie powolutku te wszystkie łatki ściągać. Nie tylko te nadane przez ludzi, bo my często po prostu sami jesteśmy dla siebie największym wrogiem.

Aga: To są takie programy, przekonania ogólne, po prostu nawet nikt nam tego nie mówi, ale my w to wierzymy, i to jest takie mocne.

Marika: A już w ogóle nie wspominając o jakichś uwarunkowaniach kulturowych, o jakimś kodeksie religijnym i tak dalej. I o całym tym systemie, który po prostu sprawia, że my nie jesteśmy wolni.

Wolność to największe prosperity

My nie jesteśmy wolni. A ja – mało, że poczułam miłość do siebie, pewność siebie, to jeszcze po prostu poczułam, że największym prosperity, i to do mnie też przyszło, największą radością, jaką mamy w życiu, jest wolność. To jest wolność tego właśnie, że możemy być sobą. To jest w ogóle wolność wyboru, a przede wszystkim wyboru bycia sobą.

To jest wolność taka, że my możemy sobie pozwolić na to, żeby w każdej sytuacji być sobą. No to jest niesamowite, tak ważne. I wiesz, po prostu jest mi tak lekko. 

Przeczytaj również  Dzięki pracy z czakrami odkryłam swój potencjał | Rozmowa z Jolą | Podcast #45

Aga: I to nie zależy od tego, co tak naprawdę ludzie o nas mówią, jak nas ocenią. 

Marika: Dokładnie. Dokładnie, to jest ta wolność. To jest ta wolność i ona jest w nas. My ją już mamy. Ja tego w ogóle nie rozumiałam. Ja to dopiero poczułam, że naprawdę tu jest źródło wszelkich rzeczy, a tam to jest po prostu tylko odbicie i lustra. Tam jestem tylko ja, a lustra są dookoła. Iluzja. Iluzja, dokładnie. I to, co wysyłam sama… 

Aga: Dokładnie. Mariko, ty teraz rozpoczęłaś, już wiem, że rozpoczęłaś, kilka dni temu pracę z drugą czakrą, czyli kontynuujesz podróż.

Praca z drugą czakrą

Marika: Tak, kontynuuję, oczywiście, że kontynuuję. Ja w ogóle myślę, że „Podróż po czakrach” i chyba w ogóle praca z czakrami to chyba będzie moja praktyka życiowa. To była taka pierwsza poważna praktyka, w jaką weszłam z tobą i po prostu… Uwielbiam ją i za każdym razem, rok po roku, jest coraz lepiej. 

Aga: To jest taki fundament moim zdaniem. „Podróż po czakrach”, czyli w ogóle praca z czakrami, to jest nasz fundament wszystkiego. Bo tak naprawdę w tych czakrach wszystko się zawiera, wszystkie aspekty w naszym życiu. 

Marika: To jest mądrze wszystko ułożone, wiesz. Znaczy mądrze ułożone. Oczywiście czakry są mądrze ułożone, ale ty też to po prostu fajnie przekazujesz – mądrze i tak życiowo. Bo ja do tej pory, nie wiem, jak się uczyłam różnych takich rzeczy, również związanych z jakąś właśnie filozofią, czy światopoglądem, to wydaje mi się, że jakoś nikt mi tego nie potrafił tak przełożyć na życie, o czym to jest w życiu, w moim życiu, tylko zawsze to była taka teoria skomplikowana. 

A tutaj, u ciebie, to jest właśnie tak, że ja od razu wiem, że ta czakra, ok, to jest to, to, to i to, ale ja to od razu widzę w życiu, a co więcej, czuję to jakby w życiu i zmieniam to w życiu, także naprawdę to jest niesamowite. To jest faktycznie transformacja, to służy ludziom, to nie jest teoria oderwana od rzeczywistości, tylko to jest naprawdę zmiana życia. 

Aga: I też nie jest skomplikowana.

Marika: Nie, właśnie nie. 

Aga: Ostatnio dostałam takiego maila właśnie o tym, czy ja przestanę takie rzeczy mówić, bo ta osoba ma oczekiwania, że coś głębszego powiem, a tu takie rzeczy oczywiste.

No ale to właśnie o tym jest, że to wszystko jest takie dla nas oczywiste, ale czy ja to robię? Czy ja to zastosuję? I czy to robimy na co dzień, więc to jest też o tym. 

Marika: Ale to bardzo dziwne, bo ja miałam zupełnie inne wrażenie, zwłaszcza, wiesz, jak rozmawiałyśmy na mentoringu, ale nie tylko, również na wszystkich spotkaniach po czakrach, że właśnie bardzo głębokie tematy poruszamy i to, o czym mówimy, jest głębokie i też życiowe, ale właśnie ta głębia tego wszystkiego polega na tym, że to jest głębokie, a przy tym jednocześnie łatwe i proste. Takie wow, naprawdę to jest niesamowite, że takie proste, tak blisko było, a tak trudno było na to wpaść, złapać to, wprowadzić. Niesamowite, niesamowite to jest naprawdę.

Aga: Mariko, ty też, teraz wiem, że planujesz swoje rzeczy, prawda, też jest ten moment, kiedy też zaczynasz inspirować innych, jakie są twoje plany w związku z tym?

„Podróż po czakrach” i kurs nauczycielski

Marika: Wiesz co, oprócz tego kursu „Podróż po czakrach” poczułam taką chęć po prostu niesamowitą, żeby wejść jeszcze głębiej, żeby po prostu ta joga stała się naprawdę jeszcze większą częścią mojego życia, by coraz więcej tej jogi w moim życiu było. I coraz więcej się chciałam nauczyć i coraz więcej chciałam poczuć tak naprawdę, nawet nie się nauczyć, ale poczuć, poprzebywać w energii twojej i po prostu poszłam na kurs nauczycielski. 

Totalnie spontanicznie skończyłam ten kurs, rok później, co prawda, bo po prostu chciałam sobie dać czas na to, żeby naprawdę poczuć, że jestem gotowa. I fajnie to wyszło, bo miałam okazję poznać dwie grupy, a nie tylko jedną. 

Głębsza praktyka jogi i studio jogi dla seniorów

I po prostu teraz planuję założyć swoje studio jogi. Na początku chciałam się skupić na zajęciach online, ponieważ byłam taka bardzo właśnie wstydliwa, zamknięta, i wydawało mi się, że przez internet będzie mi łatwiej. Ale teraz się zaczęłam zastanawiać, wiesz, czy po prostu nie lokalnie u mnie w Częstochowie, bo wiem, że mało jest jeszcze jogi kundalini. I wiesz co, i chyba się skupię na seniorach, bo to jest taka grupa, mam mamę i jej partnera i widzę, że to jest taka grupa, która po prostu ma wielką ochotę też, żeby coś robić w swoim życiu, i czuję, że im to może pomóc.

Joga kundalini też potrafi być taka delikatna. Można to nawet robić na krześle na przykład, czy w jakiejś wygodnej pozycji, a ten senior, moim zdaniem, fajnie się w tej jodze może poczuć i też, moim zdaniem, będzie ważne dla seniorów bycie w takiej przestrzeni, wiesz, w swojej grupie, w community, gdzie będą mogli się wymienić jakimiś refleksjami, nie czuć się samotnie, jakby poopowiadać sobie o sobie, o jakichś uczuciach, które płyną z ich ciała, ale też po prostu o życiu, no nie?

Bo to jest fajna grupa moim zdaniem – cudownych, ciepłych, wspaniałych ludzi i myślę, że ta joga kundalini faktycznie mogłaby pomóc tym seniorom zachować elastyczność, ale też spokój. Wiesz, to się wszystko przekłada nie tylko na ciało, ale też doznania mentalne, na relacje. 

Aga: Coś tutaj przerwało, przepraszam cię, ale chyba wszystko jest ok, bo powiedziałaś ostatnio o tym, dla tych seniorów to będzie, dlatego że to się przełoży nie tylko na zdrowie fizyczne.

Marika: Tak, też na relacje ze sobą i z rodziną własną.

Aga: Dokładnie. Bo to często taka jest jakby granica, że młodsi ludzie nie rozumieją tych właśnie seniorów naszych. Ja też tak rozmawiałam z moją mamą, oni się czują tak, jakbyśmy my, młodsi, ale ja już też nie jestem taka młoda, ale mówię nawet, że jakby jest ta linia i to się tak odcina. Więc wow, niesamowite, Mariko, o tym nie mówiłaś mi wcześniej.

Dlaczego właśnie joga kundalini dla seniorów?

Marika: Wiesz co, niedawno to do mnie przyszło. Tak sobie na tej stronie po prostu podczas mentoringu zmieniałam i zmieniałam. Co mi przyszło do głowy, to zmieniałam. Na początku myślałam bardziej o jakichś męskich kręgach, o takiej jodze bardziej dla mężczyzn, ale później sobie pomyślałam, że tylu fajnych chłopaków jest, którzy uczą jogi kundalini, że właściwie to nie ma takiej potrzeby, że może oni powinni wyjść do internetu i uczyć, bo by to się przydało na pewno. 

A ja się raczej skupię na seniorach, a nawet zastanawiałam się nad dziećmi, ale z seniorami myślę, że czasami seniorzy na przykład chętnie być może by zapisali się, ja tak myślę, nie wiem, czy to prawda, tak rozmawiam z mamą, z jej partnerem, na taką jogę właśnie nawet online, ale boją się, że nie dadzą rady, że na przykład seria będzie za trudna i tak dalej. A tutaj fajnie by było dla seniorów zrobić taki specjalny program, żeby kto tam może mocniej i większy jakiś zasięg ma, to żeby sobie zrobił większy, a kto po prostu chce tylko posiedzieć, pobyć sobie, zrobić jakąś mantrę i tak dalej, to z kolei zrobić dla nich taki prostszy program.

Także taki mam plan, zapraszam serdecznie. Strona nazywa się Surya Marga. Z sanskrytu droga słońca, słoneczna droga, droga do oświecenia – no takie tam różne sobie próbowałam te nazwy i wymyśliłam taką skomplikowaną w końcu. I jest tam, faktycznie, ten klub dla seniora, także zapraszam wszystkich. 

Aga: Ja przepraszam, zalinkuję twoją stronę na pewno pod tym naszym spotkaniem, także będziecie mogli sobie sprawdzić.

Marika: Ja sama tę stronę pisałam, także może nie jest jakaś przepiękna, ale jest moja po prostu. Ale też wyjdę, wyjdę do tych seniorów moich tutaj, w Częstochowie, bo tutaj mieszkam w Częstochowie. Wyjdę do nich, pokażę się i będę chciała też coś zorganizować stacjonarnie.

Może w okolicy, kto się zgodzi, kto przyjdzie, mogę nawet za darmo przez całe wakacje robić zajęcia i po prostu coś wytłumaczyć, a jak nie, to nie, bo ja czuję po prostu już taką potrzebę, bo ja się czuję fantastycznie i chciałabym się tym podzielić. 

Aga: Cudownie, dziękuję ci, Mariko, tyle inspiracji, tyle fajnych rzeczy tutaj przyszło od ciebie i ja czuję po prostu tę energię, więc to jest ten moment, kiedy rozkwitasz i ja chcę, wiem, że teraz mamy kilkutygodniową przerwę w naszym mentoringu, ale jak tylko wrócisz do naszej przestrzeni czy tam gdziekolwiek się zobaczymy, to ja już tutaj jestem tak ciekawa twoich zajęć z seniorami, co tam się popłynęło. 

To jest ten moment – czasami ktoś pyta, jak to jest z tą energią kundalini, bo często widzimy gdzieś tam na filmikach, że te osoby mają jakieś takie fizyczne, nie wiem, trzęsienie ciała i tak dalej. Natomiast energia kundalini to jest właśnie to, czego teraz doświadczasz. To jest taki potencjał, że po prostu wszystko do nas przychodzi. I to wcale nie musi być fizyczne doznanie, ja na przykład osobiście nie mam żadnych fizycznych takich doznań, jeżeli chodzi właśnie o energię kundalini, tylko dokładnie to jest ten potencjał, ta energia taka płynie, więc to jest to.

Marika: Płynie, płynie, a teraz, gdy zaczęłam drugą czakrę, no to już w ogóle, już czuję po prostu, ta druga czakra z kolei jest taka radosna dla mnie. Ta pierwsza bywa cięższa trochę, a ta druga już wiem, że taka jest bardziej skoczna, już jest taka bardziej radosna. 

Aga: Ona jest taka kobieca, druga czakra jest taka kobieca.

Kobiecość i żeńska energia

Marika: No właśnie, no właśnie. I jeszcze chciałam powiedzieć właśnie o tej kobiecości. Powiedziałaś, że przy okazji przerabiania tej pierwszej czakry i tego właśnie kursu pierwszej czakry, jak również mentoringu, to też ta kobiecość u mnie jakoś tak zaczyna rozkwitać. Kobiecość w sensie wyjścia z roli takiej dziewczynki małej, bezbronnej, ale też kobiecość jako wyjście z roli po prostu faceta i mężczyzny.

Bo ja też się wychowałam, że tak powiem, trochę z deficytem ojca. I po prostu moja mama była w takiej męskiej energii, ja też od niej się tego nauczyłam i też musiałam zresztą w swoim życiu długo być w tej męskiej energii, a teraz po prostu daję sobie przestrzeń na to, żeby być kobietą. I tak mi jest dobrze w tym byciu kobietą, naprawdę wspaniale, i też nie w byciu już taką dziewczynką bezbronną, taką właśnie, taką dziewczynką, która cały czas przeze mnie tam płakała, że nie da sobie rady. Bo mam nadzieję, znaczy, wiem to, że ona sobie da radę pewnie.

Aga: No pewnie, że tak. 

Marika: Dziękuję i po prostu będę ci dziękować, bo to, co zrobiłaś, dzięki tobie to się stało w moim życiu, dzięki jodze, ale to też ty jesteś tą nauczycielką jogi i to ty to podajesz w taki, a nie w inny sposób, to ty tak potrafisz pracować z ludźmi, mówić do ludzi. No to jest niesamowite, to jest po prostu niesamowite, to jest zmiana całego mojego życia.

Aga: Dziękuję ci, Mariko, za wszystkie te słowa. Przyjmuję, ale przede wszystkim też ci dziękuję za wszystko, czym się tutaj podzieliłaś. Twoja energia po prostu aż tutaj zaraża, aż cię tutaj też czuję. Więc naprawdę dziękuję ci za ten cały proces wspólny, którego miałam możliwość doświadczyć od ciebie i to był dla mnie też honor poprowadzić cię i mam nadzieję, że gdziekolwiek będziemy dalej, gdzieś w przestrzeni będziemy się wspólnie inspirowały.

Tobie życzę wszystkiego najlepszego teraz w prowadzeniu tych zajęć i ja tutaj, tak jak mówię, będę czekała na wieści, ale to jest cudowny pomysł w ogóle, tego brakuje, więc no to jest przepiękne, ale również, jeżeli poczujesz, że chcesz poprowadzić mężczyzn, poprowadzić dzieci, to tak naprawdę jednocześnie energia kundalini obejmie wszystko, ja to czuję, że to już po prostu popłynie.

Marika: To super, bardzo ci dziękuję, Ago, po prostu bardzo ci dziękuję za to, że jesteś, jaka jesteś, i co nam tutaj wszystkim swoim kurczaczkom dajesz. Bardzo dziękuję. 

Aga: Kochani, jeżeli dotarliście do tego momentu może macie jakąkolwiek inspirację. Ja oczywiście zalinkuję stronę Mariki. Także możecie się z nią kontaktować, obejrzeć jej materiały czy gdzieś indywidualnie na zajęcia, czy właśnie przyjść na zajęcia takie jak te, które chcesz prowadzić w Częstochowie, na pewno tam na stronie odnajdziecie wszelkie informacje. Dziękuję ci, życzę ci cudownych chwil z tymi praktykami, no i jesteśmy w kontakcie. 

Marika: Dziękuję ci bardzo, Ago. Dziękuję wszystkim. Praktykujcie jogę – naprawdę warto, bo joga zmienia życie.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Cześć! Mam na imię Aga. Jestem nauczycielką jogi z Kopenhagi. Z jogą jestem związana od ponad 20 lat. To nie tylko moja droga zawodowa, ale przede wszystkim ogromna pasja i sposób, w jaki żyję.

Zapraszam Cię do wyjątkowego świata jogi kundalini!

Przeczytaj artykuły na blogu, obejrzyj filmy na YouTube albo wysłuchaj mojego podcastu. A jeśli chcesz być ze mną na bieżąco, zaobserwuj mnie na mediach społecznościowych.

Zobacz więcej wpisów

Rozwód oczami dziecka I Raffaele o swojej historii I Rozmowa z Synem I Podcast #74 z Raffaele

Zrozumieć Czakry. Rozmowa z Moim Synem. | Podcast #71 z Raffaele

Czy czakry mają coś wspólnego z codziennym życiem? Jak rozpoznać, że są w równowadze – a kiedy wołają o uwagę?W tym odcinku wchodzimy w świat czakr z dziecięcą ciekawością i dużą świadomością. Razem z moim synem Raffaele rozmawiamy o tym: czym są czakry (i dlaczego...

Odbierz dostęp do bezpłatnego kursu

Od czego zacząć praktykę Jogi Kundalini?

Pozostań ze mną w kontakcie, zapisz się do mojego newslettera i odbierz dostęp do bezpłatego kursu.